We Francji podczas protestów żółtych kamizelek zatrzymano ponad dwa tysiące osób. Minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez oświadczył, że protest jest prawem podstawowym.

Przemoc, niszczenie budynków publicznych i rabowanie sklepów nie mogą być usprawiedliwione.

Ponad sześciuset policjantów, żandarmów i strażaków zostało rannych podczas tych starć. W Limoges zapalono zabytkowy ratusz, w Paryżu zmarła osoba po zasłabnięciu.

Opozycja wzywa do dymisji ministra, prezydent Stanów Zjednoczonych krytykuje politykę migracyjną. Licealiści od miesiąca protestują, domagając się lepszych warunków nauki w szkołach.